KSIĘGA GOŚCI







ARCHIWUM:
 2010
luty
styczeń
2009
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2008
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2007
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2006
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2005
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2004
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2003
grudzień

LINKI:
 BLOGI
DAMMS
Spokojny
Samotniczek
kociakicia
target
sure9-4
podróżnik
boyboy
syniska
gejowisko
ordinary
smok grześ
thunderpussy
gosciu
Taygert
Piernik
Velaris
Zakazany
Broken
Gejas

LUBIMY
Baśka Kwarc
Baska - Krk
Amelia moblog
Madonna New Era
Amelia
Absolutnie fabulous
Kalina Jędrusik
Madonna
Dalida
Pedro Almodovar


BANERKI
Shatmach Gay Blog Top

B l o g i   g e j ó w

lgbt.blog

2010-02-07 21:36:53 >> Zadymka Jazzowa

We wtorek z nudów wpadł mój licealny koleżka – Pan R., czyli pan prezes w jednej ze spółek takiej jednej firmy co to u nas benzynę opycha – wypiliśmy 2,5 butelki tanich win z Kauflandu (co spowodowało brzemienne skutki dnia następnego) i wpadliśmy na spontaniczny pomysł małego spotkanka klasowego w nadchodzący po owym winnym wtorku piątek (czy zachowałem chronologiję?). A chuj tam. W pijanym widzie, jak to heterycy mają w zwyczaju, zaczęło się wyjawianie tajemnic łóżkowych (to był ciągle wtorek) i tak oto Pan R. ma kochankę na boku, a żona jego wie wszystko, mamusia wie wszystko i teraz wszystkie one 3 czekają na jego decyzję co on – samiec – zrobi. Dobrze, że dziecko jeszcze małe, więc nie czeka… A chuj. Impreza na piątek zwołana (bo ciągle był wtorek).

Impreza piątkowa odbyła się planowo, choć uczestnicy w kilkunastu procentach byli nieplanowani, ale Madzia obaliła sama cała żołądkową, Biszkoptowa sama obaliła całe wino Carlo R., ja obaliłem, nie pamiętam co, Biedronka przeszedł na „TY” ze swoją szefową (po 4 latach pracy, w końcu), Daga stwierdziła, że „ok., to piję” i auto zostało do rana, Rysiu w normie, czyli wóda a mąż Madzi wpierdalał tylko nasz super ostry nasi goreng… I w sumie to muszę stwierdzić, że towarzystwo było dość zwichnięte, bo: 2 rozwódki, 2 pedały, u Rysia j.w., Madzia w sumie też poszła by w tan z obcym samcem i tylko szkoda, że nasza druga Madzi wybrała jakiegoś trąbkarza, bo w naszym mieście teraz jakaś Zadymka Jazzowa i co bardziej intelektualne towarzystwo udaje, że rozumie to szarpidrudztwo… Madzia rozumie, choć wspominała tylko jakiegoś murzyna, który się nie samowicie ruszał na scenie, a gdzie tu muzyka?

Nazajutrz obudził nas piękny poranek, z ibupromem w tle, ale mówię -  „nie, nie gnijemy,  jedziemy na snowboard” i… pojechaliśmy. O dziwo nie było dużo ludzi, o dziwo nie było lodu i o dziwo Biedronka nie wywracał się zbyt często, więc było gitowo. Po południu przyjechał Młody, wypożyczyliśmy sobie jakieś dvd, poszliśmy na czekoladę do Mont Blanc (ohyda, obsługa okropna i drogo) a potem w wyrze wypróbowaliśmy nową pozycję, której jeszcze nie próbowaliśmy i o dziwo Biedronka doszedł w Młodym, Młody we mnie, a ja potem w paszczy Młodego… Ohyda, co nie?

Byle do soboty…

 

2010-01-27 20:58:03 >> Strauss

Wytrzymać jeszcze niecałe 3 tygodnie i potem znów nurzać się będziemy w upałach azjatyckich. Tym razem naprawdę się cieszę na ten wyjazd i mam nadzieję, że nic nie zapeszę…

*

- Czy na wrzucie.pl można ściagnąć Staruss`a?

- A to jest jakaś piosenka?

Ot, rozmowy z 18-latkami!

*

Rozruba na poczcie! Sprawa avizo i wrednej jędzy, która chce być ważna w tej szklanej puszce i wkurwia szanownych petentów. Ale trafiła na mnie, a najpierw na Biedronkę. Poczta Polska=leniwi listonosze (którym nie chce się wejśc na I piętro i zadzwonić, żeby doręczyć polecony, tylko od razu wrzuca awizo, i gówno mnie obchodzi, że mu zwiększyli rejon i gówno mnie obchodzi,  że musi ulotki roznieść i gówno mnie obchodzi, że mu się rower zepsuł) + średniowieczna technologia + sfrustrowane baby, co lepiej  żeby zabrały się za sprzedaż gwoździ w GS i to tylko na wagę, szalkową. A chuj nie będę się już denerwował, bo skończył mi się valerin.

Chyba się starzeję, zostałem dziś wybrany na członka zarządu naszej wspólnoty mieszkaniowej… No to się zacznie! Ale zawsze stówka miesięcznie się przyda, ale ja cwany jestem! Ciekawe czy chociaż Biedronka goździka z gratulacjami mi da?

Kupiłem sobie 2 płytki Meza i nurzam się w Linerze... Fajne!

My dorośli od 10 lat
w wolnej Polsce od 20 lat
mamy kredyty na 30 lat
to tylko 360 rat

 

2010-01-23 00:14:29 >> Cinema i mróz

Ten tydzień upłynął pod znakiem mrozu i kina. Mróz chyba każdy doświadcza i w sumie to pokrzyżował nam snowboardowe plany, bo w takie zimno to mi się jeździć nie chce. Ale co się odwlecze to nie uciecze… Za to zostaliśmy bywalcami Cinema City i zaliczyliśmy Avatara i Parnasuss`a.

Avatar to fajny film w stylu Camerona, czyli duża kasa w produkcji i jeszcze większa potem na jego koncie… Super efekty, ale w sumie to już po 20 minutach wiedziałem jak się to wszystko skończy i nie że jestem jakiś szczególnie inteligentny, ale to historia odwiecznej walki dobra ze złym, tylko w wersji komputerowej. Ot, historia dnia codziennego np.: w Amazonii tudzież w Chinach. Ale fajnie się ogląda i polecam.

Parnassus z kolei to zakręcony film i tylko szkoda, że został zrealizowany w Hollywood, bo gdyby zrobił go ktoś z Europy to może byłby bardziej mroczny i tajemniczy. Prosta historia o pragnieniu wiecznego życia, marzeniach, tęsknotach zchowanych w głębi duszy każdego człowieka i ruskiej mafii… Szkoda, że ten film nie został zrealizowany w technice 3D… Czy ja wiem czy mąż Bachledy jest taki fajny?

Wujek upiekł znowu chleb, taki inny i oczywiście taki chrupiący, ale niestety dzisiaj wpadł w trans sprzątającą-alkoholowy i co prawda mieszkanie lśni, ale on śpi pijany jak bela (oczywiście białe ucho już zaliczył). Małemu ciałku Wujka to mało trzeba, tylko co on w siebie wlewał? Przecież barek był wysechł…